![]() |
|
numer piętnasty (4/2011): uwaga! zmiana organizacji ruchu! |
![]() |
|
| Michał Stankiewicz Kto nie klaszcze, nie ma ręki Ty, pamiętasz jak się poznaliśmy? Wchodzę do Hewen, a wszystkie chujki normalnie jak te psy z pieca złażą i już do mnie na czterech łapach. A ja nic, tylko splunę na kundle i na parkiet. Tańczę, a z pół bankietu nerwowo gały na mnie jak muchy na lep na muchy. Drugie pół, a raczej ćwierć, najebane to, wszyscy czerwone alarmy w oczach i tańczą półprzytomni, a ostatnie ćwierć to nawias społeczeństwa… |
Łukasz Krajewski Ucieczka z krainy czarów Świat Leonce'a i Leny jest nudny i profaniczny, a nuda – jak wiadomo – zwiastuje konieczność rewolucji, nawet jeśli będzie to rewolucja prywatna, a czy nie taka właśnie przedstawia się najbardziej kusząco? Oto trójdzielny przebieg jej faz: od 'człowieka' (wyalienowanego, karykaturalnego), przez automat, do człowieka z powrotem, człowieka par excellence. Strefę przejściową tej dialektycznej przemiany wyznacza więc etap radykalnej obcości. |
Martyna Tomczyk Wiersze lwice schowały się w jamach, marzną na samo wspomnienie upału./ gałęzie drżą niespokojne, jakby wierzyły, że jednak coś się wydarzy./ ciągle cisza bez burzy. szkoda, zapowiadał się niezły harlequin, a teraz/ to nawet nie jest materiał na tanie porno.// niestety nie jesteśmy zwierzętami, może wtedy wszystko byłoby inaczej/ ja bym nic nie czuła a ty byś po prostu pieprzył/ i nie zadawał pytań egzystencjalnych. |
Jędrzej Brzeziński Jeszcze jeden buch Taki zestaw zdolności i dokonań pozwalałby wróżyć tej parze raczej szczęśliwy finał. Okazuje się jednak, że krytyczny dystans świadomości nie wystarcza, nie wywiera wpływu na egzystencjalną faktyczność. Wiersz kończy się schizoidalnym zwinięciem i identyfikacją, ale identyfikacją słabą czy wręcz masochistyczną, bo wypowiedzianą w momencie, w którym nie ma już z czym się identyfikować: "ty która odchodzisz od zmysłów i znasz/ ciebie… |
| Wojciech Albiński Oświęcimki Rozbiegamy się. Trzy, dwa, jeden… Szukam! Nasze dziecięce zabawy. Odkrywam oczy i nikogo nie ma. I potem, przy zrębie, w rogu chałupy moje czujne dziecięce oczy sprawdzają, czy są wszyscy. A jak nie ma? A co z tymi, co ich nie ma? Co się nie podnieśli, co już ich nie będzie? Jakby chociaż jeden nie przyszedł. Andrzej na przykład. Ile byśmy go szukali, wieczór? Zagadka w tym ładnym krajobrazie. Jak to wytłumaczyć rodzicom, sobie. |
Maciej Topolski Skry, zaprzeczenia, inkantacje Jest to wiara mówiąca jednocześnie o wspólnej nicości, jak również o prawdziwej, wspartej na sobie samej wolności. Czy z tego właśnie względu lektura przypisu do wiersza Kryjcie wiarę 2 przynosi taką przyjemność?: "Wedle obowiązującego (pisane 4.01.2009) w Polsce prawa, limit legalnych zgromadzeń bez rejestracji wynosi 15 osób. Ale są nadzieje, wkoło których nie zbierzesz tylu ludzi, i jest tam tak cicho, jakby już do końca było po wszystkim". |
Michał Kasprzak Będzie sobie życie Symboliczna reprodukcja rzeczywistości, fabryczna taśma medialna obliczona na konsumpcję kolejnych dóbr informacji w coraz to ponętniejszych opakowaniach emotywnych, przelewająca z pustego w próżne muzealne obrazy świata, wytwarza wyłącznie pożądanie własnego, nieustępliwego ruchu. W żaden sposób nie przecina się z rowerową ścieżką, a wręcz ściechą Kurkiewicza, który mozolnie, na przekór wszelkiemu powodzeniu i powszechności konstruuje niepisaną, nieprzedstawieniową zasadę zbiorowej solidarności, pomocy, poszanowania, dzielenia i tych wszystkich działań, które nas do siebie dodają i potęgują. |
Jakub Głuszak Wiersze niechaj język wyraża rzeczywistość, niech Kobieta będzie honorowa i czysta, niechaj naoliwione sploty jej mięśni prężą się w gotowości niewstrzymanego ruchu, niech bydło rogate będzie hodowane nie tylko na mięso, lecz głównie na mleko. Niech głos zabiorą kobiety hipnotyzujące jak Elvis, a my tymczasem ustalmy raz na zawsze wspólną narrację tożsamościową, która w jedno połączy Polaków wszelkich religii, ras, narodowości, płci, tkankę łączną, kości, mięso. |
| Kamila Pawluś Pisane w nieśnie Głos świata być może nigdzie indziej nie jest równie donośnie słyszalny, jak na marginesie. To miejsce, gdzie nie brakuje prawdy doświadczenia, jak i przekroczenia barier: językowych, moralnych, estetycznych. Świrszczyńska i Fijałkowska chętnie sięgają w swojej poezji po margines w dwojakim sensie – po pierwsze, rozumianym jako wąski pas, w jaki został zepchnięty głos i doświadczenia kobiet, po drugie, jako nędza, w którą tak często osuwają się kobiety… |
Zuzanna Ogorzewska Wiersze dziś prawdziwych wielorybów już nie ma i jonasz musi tonąć w słonej od łez podebranej wódce podczas burzy rzucił się do szklanki aby oszczędzić towarzyszom kaca teraz czeka na zapomnienie które nie chce go połknąć współczesny wieloryb jest na kontrakcie śpiewa dla turystów za obstawę greenpeace jonasz bezskutecznie topi się trzy dni wymiotuje na brzegu łóżka po czym podnosi wzrok na jego oczach niniwa pakuje się i odchodzi |
Michał Czaja Przerwane procesy trawienne - czyli rozważania o roli krytyki literackiej […] nie uda nam się przerwać wszystkich procesów, ale w utopii i szaleństwie mieści się potencjalność wszelkiej zmiany. By nie kończyć tak doniosłą frazą, chciałbym podziękować Koziołowi za to, że dokonał próby przerwania procesu metabolicznego ludzkiej stonogi i tylko pozostaje mi przypomnieć ostrzeżenie Szkłowskiego: pamiętajcie, "Automatyzacja zjada rzeczy, ubrania, meble, żonę i lęk przed wojną". |
Karol Samsel Satis Rzecz o Twardym O Rafała Kwiatkowskiego To, co kiedyś określaliśmy mianem święta języka, być może teraz okaże się egzekucją: w tym sensie tom Kwiatkowskiego jawi się jako tom patetyczny, a wręcz – eschatologiczny w wymowie. Aby uwypuklić stanowisko poety, warto przywołać dwóch antagonistycznych bohaterów greckiej mitologii: Anteusza, giganta czerpiącego nieskończone siły z ziemi, i Proteusza, syna Posejdona zdolnego przyoblekać się w kształt dowolnej żyjącej istoty. |
|
Maciej Topolski Atopia Przerzutnia pomiędzy "będę" i "wiedział" wskazuje na bycie, które – bez skrupułów, bez wstydu – toczy się dalej, rodzi się na nowo, zdobywa wiedzę. A posiada ona własny ruch, jako że podlega procesowi zapośredniczenia – nie tylko między sobą a zewnętrznym "przedmiotem", Czymś Innym, ale również w obrębie samej siebie. Ja będę wiedział, że umarłbym za ciebie w miastach, które nie są ci znane. Wiedza nie posiada skrupułów, nic jej […] nie zatrzymuje. |
Edward Pasewicz Dubstep Będziemy się zawsze kłócili o kształt świata; dziury, liście i co zrobić ze szczątkami traszek, salamander i nadrzewnych żab. Ogień jest dobry dla faszystów, my musimy zadowolić się lodem, nawet wtedy, gdy malarki portretują nas od przodu i pod spodem. Dla nas nie ma żadnego salut, nawet sprutej kieszeni nie ma dla nas, ani pończoch szytych na miarę, nic dla nas, nic. Jakby można wyrugować z niczego jeszcze nic i na dodatek poddać sublimacji. |
Andrzej Szpindler |
Maciej Woźniak Tonerbrudzi są wśród nas Przedmiotem troski Baczewskiego jest plemię związane braterstwem tonera. Należy się do niego jako czytelnik, autor lub bohater, co z czasem na jedno wychodzi. Plemię pozostaje na wpół legendarne (któż by uwierzył, że w sztuce tracenia czasu w ten sposób aż tak wielu dochodzi do wprawy), choć oferuje tożsamość etniczną wcale nie bardziej chwiejną niż jakakolwiek inna tożsamość. Nienadaremno przywołuje Baczewski indyjską teorię ksany… |
| Paweł Rutkiewicz Sentymenty pragmatysty. Książka tradycyjna wobec tekstu internetowego Postrzegana z perspektywy tekstowej cyberprzestrzeń jest ontologicznym palimpsestem, w którym różne płaszczyzny tekstowych bytów oddzielone są od siebie tylko systemami kodowania znaków. Osadzana w niej literatura pierwszy raz w swojej historii dostaje więc szansę zmierzenia się z sytuacją, w której rzeczywistość, w jakiej przyszło jej funkcjonować, tak jak ona sama jest nie-rzeczywista. |
Monika Błaszczak Pamiętnik z kolonii Wzięliśmy na podróż trochę książek i gazet: "Lampę", "Galę" i "Show". Ja, na fali Tochmana, czytam "Sto dni" Bärfussa. Tak, to jest prawdziwy romans na lato, tylko w tle zamiast jeziora – rzeka krwi i studium bezsensowności pomocy dla Afryki. Dobrze jest być Europejczykiem. Jechać nad morze z przyjaciółmi na kampus artystyczny. Od jutra uczymy się Hausa, szkoda, że nie mamy kursu Bantu. |